Witamy
Moon a Queens deli to get $5 in Lotto ubezpieczenia samochodowe kupie mieszkanie kursy gimnazjalne odzywki sportowekrew, jej oczy zbielały i pokazały się wszystkie żyły. Alex cofał się w stronę tylnych drzwi. Lili wyciągała dłonie ku niemu. W końcu zaczęła za nim iść. Chłopak chwycił butelkę i rozbił ją na głowie zombie. Pobiegł do swojego pokoju i wziął z tamtąd kij do basebola. Wrócił do miejsca gdzie stała dziewczyna wyjąca przerażliwie. Krzyknął i zaczął okładać postać kijem. Zombie chwyciło go za szyję i zaczeło dusić. Zebrał resztki sił i uderzył Lili jeszcze raz. Wygłądała zwyczajnie, tylko
śmierć dopadła nieznajomego właśnie pod Topolimi Górami. Niestety nie dowiedziano się nigdy kim był i skąd pochodził. Wielokrotnie też zadawano sobie pytanie, czy założył stryczek własnoręcznie, czy tez założono mu go przemocą. Być może był zdrajcą, a może zdesperowanym Żydem uciekającym z transportu czy okolicznej kryjówki. Ubranie wisielca było zniszczone ale elegantów w czasie wojny nie spotykało się często. Jedna rzecz szczególnie rzucała się w oczy. Wisielec miał niewłaściwie założone
zjawa zniknęła koleżanki były nieco wystraszone dlatego położyły się do łóżka spać. W środku nocy jedną z nich - Anie obudził grzmot. Była burza, padał deszcz i bardzo głośno gwizdał wiatr. Kiedy uderzył piorun pokój na chwile się rozjaśnił. W owym momencie Ania w rogu pokoju zauważyła niewyraźną postać w czarnym cylindrze. Dziewczynka tak się przestraszyła, że pobiegła i zamknęła się w łazience. Dwie godziny później pozostałe koleżanki się obudziły. Na dworze nadal panował mrok. Kiedy
żyć co najmniej sto lat i na pewno nie zginie na przystanku pod własnym domem. Ale potem sama zaczeła dopytywać o szczegóły i coraz mnie jej było do śmiechu. Wreszcie zapytała:>Ale właściwie po co mi to wszystko mówisz?<. Odpowiedziałam, że nie chcę kusić losu i może zamiast stać na tym przystanku, co zwykle, przejdziemy się piechotą o jeden, dwa dalej. Wiedziałam, że to głupio brzmi, ale Jolka spojrzała na zegarek, chwilkę pomyślała i bez słowa ruszyła z buta. Dodała tylko:>Chyba
krzyknela zdumiona: "To on! To on mi sie snil! Pamietasz? Opisywalam ci go! " A za chwile w drzwiach stanela gospodyni spojarzla na moja zone i zanim osunela sie z wrazenia na schody wyszeptala" To pani chodzila po tym domu! To panią widywalalm!" Wszyscy troje bylismy mocno zbici z tropu. To zdarzenie nie zmienilo jednak naszych planow. Dom z duchem mojej zony okazal sie miejscem w ktorym bylismy bardzo szczesliwi i nadal wracamy czesto do niego wspomnieniami. Kiedy byłam mała bardzo
krew, jej oczy zbielały i pokazały się wszystkie żyły. Alex cofał się w stronę tylnych drzwi. Lili wyciągała dłonie ku niemu. W końcu zaczęła za nim iść. Chłopak chwycił butelkę i rozbił ją na głowie zombie. Pobiegł do swojego pokoju i wziął z tamtąd kij do basebola. Wrócił do miejsca gdzie stała dziewczyna wyjąca przerażliwie. Krzyknął i zaczął okładać postać kijem. Zombie chwyciło go za szyję i zaczeło dusić. Zebrał resztki sił i uderzył Lili jeszcze raz. Wygłądała zwyczajnie, tylko
od razu gdy usłyszeli dziwny ryk w słuchawce postanowili wrócić. Ale gdy jechali mieli wypadek. Niektórzy przechodnie mówili że wpadli w poślizg. Lecz jedna staruszka ciągle się sprzeczała i mówiła że na drodze widziała białego królika. Kinga, Rafał, Marta, Marcin i Bartek są przyjaciółmi. Pewnego deszczowego dnia bardzo im się nudziło, więc postanowili umilić sobie czas wywołując duchy. Wzięli świeczkę, talerzyk, na którym umieścili świeczkę i jakąś starą grubą książkę. Następnie poszli
usłyszał płacz i jęczenia. Zawołał swoją starszą siostrę i szukali czegoś co wywoływało ten dźwięk. Co minutę płacz się nasilał i dobiegał ze wszystkich stron. Rodzeństwo uciekło ze strychu i powiedzieli o wszystkim rodzicom ,lecz oni w to nie uwierzyli. Po kilku dniach płacz rozszedł się po całym domu. do tego śmiechy odgłosy bawiących się dzieci i wiele innych. Rodzina postanowiła wezwać medium żeby pomogła im w wygonieniu duchów. Następnego dnia przyszła kobieta która zgodziła się pomóc
nowych mieszkańców więc musicie zostać. ludzie nie mieli szans na przeżycie. Nikt w tym domu nie chciał już zamieszkać. Pewnego dnia córka z matką przechodziły przez "krópówki". Dziewczynka zauważyła na stoisku dziadka do orzechów który wyglądał jak żołnierzyk. Miał on jednak pękniętą głowe (był z drewna) i odłamaną nogę oraz smutny wyraz twarzy. Mama się nie zgadzała ale po pewnym czasie uległa i kupiła dziadka do orzechów córeczce. Tej nocy ok godziny 24:00 dziewczynka leżąca w łożku krzyknęła
