Witamy

fotografia slubna lublin Analizy sportowe lampy podlogowe biokominki odziez reklamowa

Magda 16 letnia dziewczyna z gór świętokrzyskich. Pewnej nocy umówiła się z koleżankami u niej w domu na oglądanie horrorów. Specjalnie na tę okazję wypożyczyły film pt: "CandyMan". Po obejrzeniu filmu wybiła północ. Dziewczyny strasznie się bały ale nie Magda. Postanowiła więc ona udowodnić im że nie ma żadnego CandyMana. Poszły wszystkie na górę domu do wielkiego starego lustra na strychu. Magda stanęła przed antykiem a jaj koleżanki dygocąc ze strachu ustawiły się przy schodach wyjściowych.

jestem walnięta, że cię słucham! Ale niech ci będzie!<. 15 minut później stały już na przystanku kilka skrzyżowań dalej. Zamiast tego zobaczyły, jak w stronę, z której przyszły, pędzi policyjny radiowóz, straż pożarna i karetka pogotowia na sygnale. Po chwili jakiś facet zatrzymał się swoją toyotą i powiedział: Nie macie na co czekać, ulica jest zablokowana. Jakiś samochód zdemolował przystanek, policja wstrzymała ruch. Chyba są zabici i ranni. Od tego wyapdku mineło już kilka tygodni,

krzyk. Serce waliło mi jak młot, byłam cała zlana potem i przerażona. Jego wspomnienie męczyło mnie cały nastepny dzień. Próbowałam o nim nie myśleć, ale nie potrafiłam  się od niego odczepić. W noc z niedzieli na poniedziałek nie przyśniło mi się już nic. Ale za to obudziłam się o godzine wcześniej niż zwykle. Byłam niespokojna, ciągle myślałam o tym wypadku. I gdy na ulicy w drodze do szkoły spotkałam Jolkę, opowidziałam jej mój sen. Ona śmiała się z niego-żartowałą, że ma zamiar

krzyk. Serce waliło mi jak młot, byłam cała zlana potem i przerażona. Jego wspomnienie męczyło mnie cały nastepny dzień. Próbowałam o nim nie myśleć, ale nie potrafiłam  się od niego odczepić. W noc z niedzieli na poniedziałek nie przyśniło mi się już nic. Ale za to obudziłam się o godzine wcześniej niż zwykle. Byłam niespokojna, ciągle myślałam o tym wypadku. I gdy na ulicy w drodze do szkoły spotkałam Jolkę, opowidziałam jej mój sen. Ona śmiała się z niego-żartowałą, że ma zamiar

w przepędzeniu duchów.  -Ten dom jest przeklęty, lepiej uciekajcie stąd jak najszybciej! Bo inaczej skończycie jak inni ludzie. kobieta wyciągnęła starą książkę i mruczała coś pod nosem. Gdy weszła na strych ryknęła ze strachu. Zobaczyła tam wszystkich poprzednich mieszkańców tego domu. Gdy rodzina weszła na strych zrozumiała co się dzieje. Chcieli uciec lecz drzwi się zatrzasnęły. -Zostańcie z nami! Będziemy tu mieszkać przez wieczność ale najpierw musicie zginąć. tu tak smutno bez

krzyk. Serce waliło mi jak młot, byłam cała zlana potem i przerażona. Jego wspomnienie męczyło mnie cały nastepny dzień. Próbowałam o nim nie myśleć, ale nie potrafiłam  się od niego odczepić. W noc z niedzieli na poniedziałek nie przyśniło mi się już nic. Ale za to obudziłam się o godzine wcześniej niż zwykle. Byłam niespokojna, ciągle myślałam o tym wypadku. I gdy na ulicy w drodze do szkoły spotkałam Jolkę, opowidziałam jej mój sen. Ona śmiała się z niego-żartowałą, że ma zamiar

śmierć dopadła nieznajomego właśnie pod Topolimi Górami. Niestety nie dowiedziano się nigdy kim był i skąd pochodził. Wielokrotnie też zadawano sobie pytanie, czy założył stryczek własnoręcznie, czy tez założono mu go przemocą. Być może był zdrajcą, a może zdesperowanym Żydem uciekającym z transportu czy okolicznej kryjówki. Ubranie wisielca było zniszczone ale elegantów w czasie wojny nie spotykało się często. Jedna rzecz szczególnie rzucała się w oczy. Wisielec miał niewłaściwie założone

powaznych klótni. Do czasu, kiedy zonie przysnilo sie, ze wyjazd bedzie dla nas obojga wspaniala przygoda i nie pokrzyzuje jej planow zawodowych. Nie umiala mi jednak tego snu opowiedziec. Twierdzila, ze poprostu obudzila sie z przeswiadczeniem, ze bedzie dobrze i jedyne co pamieta, to polozony na wzgorzu dom, w ktorym mieszkamy w Irlandii. Nie wiedziala gdzie on sie nzajduje, opisala jednak jego wyglad. Dom zaczal jej sie snic niemal co noc. Przypisywalem to napieciu w jakim zyla i -prawde

bałam sie zostawać sama w domu. Właściwie do dziś odczuwam pewien strach, gdy jestem sama, jest ciemno i gdy np jest burza. Piętno z dzieciństwa pozostało i chyba już na zawsze pozostanie w mojej głowie. W moim domu jest wiele starych rzeczy. Ogromny zegar po prababci, wiele oprawionych fotografii moich przodków i pełno starych drobiazgów porozrzucanych po całym mieszkaniu. Nie lubię ich, nie lubię ich dotykać, ani nawet na nie patrzeć. Przyprawiają mnie o gęsią skórkę. DLaczego? Gdy miałam