Witamy
staty.noclego szkoly wyzsze domeny Ehr katowicew ktorym przez rok bedziemy mieszkac. Powiedzila ze jet pewna mojego wyboru. Bylo to mile, ale chyba na wyrost, bo ja wogole na tym sie nie znalem. Na szczescie profesor ktoremu zawdzieczalem zaproszenie, polecil mi biuro wynajmu nieruchomosci, tam zas podano mi klka adresow. Pojechalem pod pierwszy na mojej liscie. Drzwi otworzyla mi mila starsza pani. Powiedziala, ze to dom nalezacy po jej dawno zmarlej siostry. Oprowadzila mnie po pokojach, upewnila sie cyz tez odpowiada mi umeblowanie.
a ja cały czas uwierzyć niemoge, że to się wydarzyło naprawdę-mówi Dagmara. -Na szczęście, nic mi się teras nie śni. Ale barzdo się boje, że kiedyś znowu będę maiął koszmarny sen. Zdarzyło się to w czasie ostatniej wojny. Tuż pod niewielkim laskiem Topole Góry w Piotrkowicach koło Zawichostu wypatrzono wisielca. Kołysał się zaczepiony na gałęzi dzikiej gruszy rosnącej na miedzy. Czubkami butów dotykał wygniecionej trawy. Odcięto go i pochowano pod tamtą gruszą. Próbowano dociekać, czemu
Zeszylimy na parter, by podpisac umowe najmu. Gdy czekalem na nia, bo zniknela w kuchni by zaprarzyc herbate, rozejrzalem sie po saloniku. Nad kominkiem wisial obraz przedstawiajacy typowy irlandzki krajobraz. Przez moment wydawalo mi sie ze zona cos podobnego widzila w swych snach ale zaraz przyszlo mi do glowy, iz to przeciez normalne, ze nad kominkiem wisi obraz. Kiedy po podpisaniu umowy konczylismy pic herbate stasza pani powiedzila, ze koniecznie musi mi cos wyznac, bo uczciwosc nie
krzyknela zdumiona: "To on! To on mi sie snil! Pamietasz? Opisywalam ci go! " A za chwile w drzwiach stanela gospodyni spojarzla na moja zone i zanim osunela sie z wrazenia na schody wyszeptala" To pani chodzila po tym domu! To panią widywalalm!" Wszyscy troje bylismy mocno zbici z tropu. To zdarzenie nie zmienilo jednak naszych planow. Dom z duchem mojej zony okazal sie miejscem w ktorym bylismy bardzo szczesliwi i nadal wracamy czesto do niego wspomnieniami. Kiedy byłam mała bardzo
w przepędzeniu duchów. -Ten dom jest przeklęty, lepiej uciekajcie stąd jak najszybciej! Bo inaczej skończycie jak inni ludzie. kobieta wyciągnęła starą książkę i mruczała coś pod nosem. Gdy weszła na strych ryknęła ze strachu. Zobaczyła tam wszystkich poprzednich mieszkańców tego domu. Gdy rodzina weszła na strych zrozumiała co się dzieje. Chcieli uciec lecz drzwi się zatrzasnęły. -Zostańcie z nami! Będziemy tu mieszkać przez wieczność ale najpierw musicie zginąć. tu tak smutno bez
W ciemne noce dzieją się różne rzeczy. Ale nikt nie podejrzewał co może się stać tej nocy, nikt a tym bardziej piętnastoletni Alex. Ledwie jego rodzice zniknęli za rogiem, chwycił za telefon i wykręcił numer dziewczyny. Umuwili się że Lili, jego dziewczyna przyjdzie około 23. Minęła północ, wpółdo pierwszej , pierwsza. Twarz miała zasłoniętą kruczoczarnymi włosami. Chłopak odgarnął je pieszczotliwym ruchem. jego oczom ukazał się przerażaacy widok. Z ust dziewczyny zaczęła obficie lać się
zjawa zniknęła koleżanki były nieco wystraszone dlatego położyły się do łóżka spać. W środku nocy jedną z nich - Anie obudził grzmot. Była burza, padał deszcz i bardzo głośno gwizdał wiatr. Kiedy uderzył piorun pokój na chwile się rozjaśnił. W owym momencie Ania w rogu pokoju zauważyła niewyraźną postać w czarnym cylindrze. Dziewczynka tak się przestraszyła, że pobiegła i zamknęła się w łazience. Dwie godziny później pozostałe koleżanki się obudziły. Na dworze nadal panował mrok. Kiedy
usłyszał płacz i jęczenia. Zawołał swoją starszą siostrę i szukali czegoś co wywoływało ten dźwięk. Co minutę płacz się nasilał i dobiegał ze wszystkich stron. Rodzeństwo uciekło ze strychu i powiedzieli o wszystkim rodzicom ,lecz oni w to nie uwierzyli. Po kilku dniach płacz rozszedł się po całym domu. do tego śmiechy odgłosy bawiących się dzieci i wiele innych. Rodzina postanowiła wezwać medium żeby pomogła im w wygonieniu duchów. Następnego dnia przyszła kobieta która zgodziła się pomóc
nowych mieszkańców więc musicie zostać. ludzie nie mieli szans na przeżycie. Nikt w tym domu nie chciał już zamieszkać. Pewnego dnia córka z matką przechodziły przez "krópówki". Dziewczynka zauważyła na stoisku dziadka do orzechów który wyglądał jak żołnierzyk. Miał on jednak pękniętą głowe (był z drewna) i odłamaną nogę oraz smutny wyraz twarzy. Mama się nie zgadzała ale po pewnym czasie uległa i kupiła dziadka do orzechów córeczce. Tej nocy ok godziny 24:00 dziewczynka leżąca w łożku krzyknęła
